Komu Macron nie podaje ręki
Tak się jednak nie stało w przypadku wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona i wiele wskazuje na to, że winny był nacisk strony polskiej. Francuski gość został zaciągnięty przez pana premiera do Gdańska – bez żadnej wyraźnej potrzeby i powodu – co skutecznie uniemożliwiło umieszczenie w programie wizyty spotkania z Karolem Nawrockim.
Niestety, ta sytuacja pokazuje, że polskie elity władzy same wciskają naszym zewnętrznym partnerom, ale też naszym przeciwnikom, sposoby na rozgrywanie naszego państwa. W kraju, gdzie mimo nawet ostrych różnic wewnętrznych rację stanu wciąż traktuje się poważnie, grałoby się do jednej bramki w sprawach relacji z najważniejszymi partnerami – a do takich w polskim przypadku należy bez wątpienia Francja. Zadbano by, żeby francuski prezydent miał spotkania z obiema najważniejszymi w naszym kraju osobami. Tematy tych spotkań należałoby dograć, być uciekając się do metody złego i dobrego policjanta. Korzyścią nie byłoby tylko poruszenie większej liczby spraw i to pod różnymi kątami, ale także – możne nawet byłoby to ważniejsze – wysłanie do gościa jasnego sygnału: my, Polacy, możemy się ostro żreć wewnątrz kraju, ale pamiętajcie – jeśli występujemy na zewnątrz, to i tak będziemy współpracować, więc nie próbujcie wbijać między nas klina, bo się przejedziecie. Nie ma przy tym znaczenia to, że za bieżącą politykę odpowiada rząd, nie prezydent.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.